Bezbramkowy podział punktów…

Po trudnym spotkaniu w Kórniku, żółto-czarnych czekał kolejny ciężki mecz. Spotkanie z sąsiadem zza miedzy, Wełną Skoki, zawsze budzi gorące emocje. Nerwowa końcówka meczu z Kotwicą sprawiła, iż Wągrowczanie, do pierwszego w tym roku meczu na własnym stadionie ( naturalna murawa) , przystąpili bez udziału Wiktora Moskalika oraz Jacka Figaszewskiego, a z kontuzją zmaga się inny podstawowy napastnik naszego zespołu – Jakub Kubiński, którego również nie zobaczyliśmy na murawie.

Całkiem inna sytuacja kadrowa przedstawiała się u gości, którzy w pierwszym składzie, posiadali wszystko, co u nich najlepsze. Na ataku wystąpił niesamowicie groźny i doświadczony Jakub Ślósarczyk, wspierany przez, wracającego do gry, Radka Modlibowskiego. Ten duet, mógł liczyć na Michała Gruszkę oraz zostającego ostatnio nieco w cieniu – Dawida Jasińskiego, byłych graczy naszej drużyny.

Pierwsze minuty pokazały, iż nie będzie łatwo. Jakub Ślósarczyk, już w drugiej minucie, posłał piłkę nad poprzeczką wągrowieckiej bramki. W odpowiedzi Adam Urbański dośrodkował na głowę Buczka, jednak Palacz – bramkarz gości, zdołał sparować futbolówkę na rzut rożny. W 15 minucie przypomniał o sobie Rafał Leśniewski, uderzając z dystansu ponad bramką przyjezdnych.

W 21’ wydawało się, iż wszystko będzie jasne. W zamieszaniu w polu karnym gości, żółto-czarni, oddali serię strzałów w światło bramki Wełny. Niesamowita dyspozycja Patryka Palacza, który odbijał piłkę, jak natchniony, uchroniła Skoczan, przed stratą bramki.

Po zmianie stron, pod polem karnym zameldował się Marchel, jednak jego uderzenie, zablokowała defensywa Wełny. Chwilę po tym, Leśniewski wychodził sam na sam z Palaczem, jednak szybszy okazał się ten drugi.

W 56 minucie, bohaterem spotkania, mógł zostać Ślósarczyk, który uderzeniem z przewrotki w polu karnym, mógł dać swoim prowadzenie.

Do końca spotkania, obydwie drużyny, robiły co mogły, aby wyjść na prowadzenie. Czasami dochodziło nawet do brutalnych zagrań. Chociażby znany naszym kibicom Dawid Jasiński, obecnie gracz Wełny, tylko dzięki pobłażliwości arbitrów mógł dokończyć to spotkanie bez czerwonej kartki , bo sędziowie pozwalali mu na szereg faulów z premedytacją, po których jego koledzy z byłej drużyny mogli nabawić się poważnych kontuzji.

W Wągrowcu – podział punktów, bez bramek.

Autor: M.Kotowski